Forum BIAŁY OWCZAREK  Strona Główna BIAŁY OWCZAREK
Forum Białego Owczarka Szwajcarskiego. Zapraszamy!
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Miot E ; wychowujemy się ;-)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum BIAŁY OWCZAREK Strona Główna -> Posłuszeństwo
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 7:38, 23 Cze 2008    Temat postu: Miot E ; wychowujemy się ;-)

Widzę, iż powoli maluszki zaczynają się zadamawiać, mam więc propozycję, nowy wątek pt”Miot E – wychowujemy się ” Co wy na to ??
Było by to miejsce gdzie moglibyście chwalić się swoimi sukcesami wychowawczymi, opisywać problemy, wymienialibyśmy doświadczenia, a jednocześnie wiele osób czytających, uczyło by się jak wychować dobrze białasa – wszystko zależy od Was

Ja zacznę
Ponieważ Jędza na razie jest u mnie, a jak będzie to jeszcze do końca nie wiadomo, ale od piątku zaczął się proces wychowawczy. Pierwszy samodzielny spacer na łapach i okazało się, że winda jest straszna i szczeniak sąsiadów też, a ten dwór to nie wiadomo po co jest. Kieszeń smakołyków, ocean cierpliwości i na drugi dzień spacer odbył się bez problemów, a po południu nawet załapała mała czemu on służy W niedzielę siku w domu zdarzyło się dwa razy, noc przetrzymana bez niespodzianek za to rano szaleństwo po trawnikach Winda całkiem oswojona, a zabawa z innym psem to nawet fajna sprawa Ponad to w sobotę razem z Irminką i Estrel (ta dziewczyna to dopiero ma czym się chwalić) pojechałyśmy na duży dworzec kolejowy, zero oznak lęku, szybko zakumplowały się dziewczyny z pasażerami, poznały dzieci w wózkach spacerowych oraz ich możliwości wokalne Dziś rano burza, przespana przez obie moje dziewczyny na balkonie
Za to ciekawe okazało się, nagle poderwane do lotu stado gołębi, ułamek sekundy zawahania i szał radości. Bardzo się cieszę (i staram się to zachowanie wzmacniać) przychodzi na wołanie, a nawet samorzutnie sprawdza gdzie jestem jak odbiegnie dość daleko z matką. Mam nadzieję, iż uda mi się to wykorzystać by wpoić w małą zwyczaj pilnowania się człowieka. W domu czasem jeszcze psocimy, ale proces nauki został rozpoczęty, zamiast ciągnąć firanę ciągniemy gryzaka Kot, jest jeszcze obszczekiwany, powoli zaczniemy uczyć zachowania zastępczego. Nadal uczymy się komendy choć, siad, leżeć, stój, łapa i noga.

Teraz Wasza kolej ....... nowy wątek


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez SANDRA dnia Pon 7:38, 23 Cze 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Irmina




Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Belgia/Antwerpia

PostWysłany: Pon 9:31, 23 Cze 2008    Temat postu:

No dobrze w takim razie teraz moja kolej! Wink

Moj maly anioleczek przejechal 4godz w pociagu bardzo grzecznie! Ci ktorzy ja znaja powinni rozumiec moje mile zaskoczenie , bo Estrel to jest poprostu bobma energi Smile Jak dojechalismy do domku grzecznie zjadla obwachala katy i poszla spac Smile Miala pobodka o 6 rano bo malutka sie wyspala i jej sie nudzilo, wiec zjadla, pociagala sie z mna kijel, obgryzla mnie i podrapala i poszlysmy spac dalej Smile Do to spacerkow ktore zaczely sie w niedziele, zero strachu wrecz bardzo chetnie zwiedzamy swiat! Wink W domu wypadki zdarzaja sie tylko w nocy, ale i nad tym pracujemy. Mala sie bardzo szybko uczy, siad miala juz opanowe dzieki Oli, teraz nad lapka , lezeniem i zostaniem cwiczymy Wink Estrel na zawolanie przybiega odrazu i z taka energia ze az strach sie bac ;)No chyba ze wlasnie ma zamiar cos nabroic to dluzy jej sie przyjscie`Wink Wczoraj poznala sie z Husky , to trwalo tylko chwilczke ale bylo ciekawym przezyciem. Hmm co do burzy to mala nie byla taka dzielna jak jedza , Jak tylko byl jakis mocny halas mala popiskiwala i przychodzila sie wtulic do mnie, jak czula moj dotyk to zasypiala.

A dzis jest nowy dzien, mala zjadla sniadanko byla 2 razy na spacerku i wlasnie obraca wszystko w mieszkamiu do gory nogami :p Nie dosc ze jest piekna to jeszcze wspaniala, ale szczerze mowiac z Estrell nie da sie nudzic uwierzcie mi na slowo Very Happy

A jeszcze co do spacerkow to mala nie ma problemu z wskakiwaniem w swoje szeleczki i chodzenia pomiedzy ludzki ktorzy co krok sie nia zachwycuja i pytaja czy to Husky... :s

No a w srode zdam relacje z jutro bo czeka nas 10 godzinna droga, wiec sama jestem ciekawa jak to bedzie wygladac Smile

Pozdrawiamy Ja I Moja Gwiazdeczka!

P.S. Olu znasz moze jakies dobre sposoby na rozladowanie male troche energi? Z gory dziekuje !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 9:45, 23 Cze 2008    Temat postu:

Najpierw dużo zabawy połączonej z nauką: Smakole w większej ilości, sznurek (zabawka) coś do czego można zabawkę przywiązać. Przywiązujesz do czegoś długiego zabawkę i zaczynamy: zabawka w dłoń i zachęcasz do łapania i przeciąganie, delikatnie, jak mała trzyma to polecenie „trzymaj i dobrze” po chwili polecenie puść – przestajesz ruszać zabawką, smakol pod nos mała puszcza, smakol do dzioba, a zabawka zaczyna uciekać ale tym razem na sznurku, uciekasz z zabawką, ciągasz na około siebie, tak my mała musiała zdobycz gonić, gdy chwyci, kucasz łapiesz za zabawkę i znów przeciąganie – długie płynne ruchy, i znów smakol puść i zabawka ucieka na sznurku – tak z pięć razy, zabawka puść na smakol i sesja szkoleniowa, na smkol siad, choć, leżeć itp. tak z minutę i znów zabawa – z pięć razy – puść na smakol i ..... praca noskiem, czyli smakol pod nosek do powąchania i chowasz tak by mała widziała gdzie, dobre jest kartonowe pudełko, zachęcasz do szukania jak mała znajdzie drugim smakolem naprowadzasz na siad dajesz nagrodę, wyciągasz schowanego smakola i też dajesz małej i znów chowasz, potem znów bieganie, jak zobaczysz, że mała traci ochotę (ale jeszcze nie straciła) zabierasz zabawki i zajmujesz się swoimi sprawami. Nie reagujesz na zaczepki, mała po chwili stwierdzi, że nic już nie wskóra i pójdzie spać - powodzenia

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Irmina




Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Belgia/Antwerpia

PostWysłany: Wto 10:00, 24 Cze 2008    Temat postu:

Olu mam pytanie, jak uczysz swoje pieski zostawac same w domu ? I jeszcze jedno, czy mozna jakos nauczyc mala ze nie powinna mie grysc ?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 10:09, 24 Cze 2008    Temat postu:

Irminko przyzwyczajasz małą do zostawania w klatce Najpierw oswajamy klatkę, czyli jedzenie w klatce, woda w klatce, smakołyki typu łapka w klatce, smakołykiem naprowadzasz na zachowanie – wejście do klatki – i nagradzasz, każde samorzutne wejście nagradzasz. Jak mała oswoi się z klatką i poleceniem nakazującym udanie się do klatki to jak jest zmęczona wysyłasz do klatki, dajesz kurapetkę i trzymasz ją tak by mała nie wyszła, następny krok to odchodzisz na kilka kroków, mała zostaje wracasz i nagradzasz, potem wychodzisz z pokoju, wracasz, nagradzasz – ważne, nagradzasz spokojne pozostawanie w klatce. Po 2-3 dniach mała zacznie zasypiać w klatce, wtedy zamykasz ją i otwierasz – nagradzasz, zamykasz, wychodzisz po minucie wracasz nagradzasz itd. Za tydzień mała będzie przesypiać w klatce, godzinę może dwie, zależy jak będzie zmęczona, powoli czas będzie dłuższy. Za miesiąc powinnaś być w stanie zostawić ją w klatce na jakieś 4 godziny
Gryzienie, tak jak pokazywałam. Zawsze zabawka pod ręką, gryzie ciebie NIE! i przyciskasz język lub fafle, jak tylko puści natychmiast DOBRZE i zabawa zabawką. Jak w czasie zabawy będzie bardzo uparcie gryźć – w ostateczności NIE! i kończysz zabawę, ale to jest metoda już bardzo mocno dyscyplinująca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Irmina




Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Belgia/Antwerpia

PostWysłany: Wto 10:40, 24 Cze 2008    Temat postu:

Aha super! Dziekuje Wink Dzis o 17 podroz do Belgii, jestem bardzo ciekawa jak podroz sie odbedzie. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tsunami




Dołączył: 12 Kwi 2008
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 16:54, 24 Cze 2008    Temat postu:

SANDRA napisał:

Gryzienie, tak jak pokazywałam. Zawsze zabawka pod ręką, gryzie ciebie NIE! i przyciskasz język lub fafle, jak tylko puści natychmiast DOBRZE i zabawa zabawką. Jak w czasie zabawy będzie bardzo uparcie gryźć – w ostateczności NIE! i kończysz zabawę, ale to jest metoda już bardzo mocno dyscyplinująca.


Czy nie obejdzie się bez używania siły?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aniamniam




Dołączył: 10 Maj 2007
Posty: 1477
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź-Warszawa

PostWysłany: Wto 19:05, 24 Cze 2008    Temat postu:

Ja jak mnie Bosman przygryzał to popiskiwałam. Zdawało egzamin.Albo to ze względu, ze tak robia szczenięta, albo czasem odwracało jego uwagę. wtedy to mówiłam dobry pies i dawałam zabawkę. Wiem jednak, że czasem piesio potrafi w "szał" wpaść i mimo iz jestem jak najbardzie ZA metodami pozytywnymi musiałam go za pycha przytrzymać bo był głuchy na moje piskanie, a to bolało naprawdę Wink Tyle że ja nie łapałam za jęzor czy za fafelki, tylko palcem naciskałam na górne podniebienie. Pies ma wtedy odruch pozbycia się, wyplucia Wink ręki.

A co fajnego zauważyłam: młody jak bawił się z dorosłymi to próbował czasem podgryzać, ale gdy go dziecko po mordzie głaskało i rękoma machałoto nie używał zęboli Very Happy Dzisiaj w parku na spacerze taki 5(chyba letni) maluch bardzo sie przestarszył Bosmana, wgramolił sie na ławkę, a ten za nim i go po twarzy chciał lizać. Dziecko w sumie tym bardziej sie bało, ale zaraz psa złapałam i zaczęłam tłumaczyć, że to jeszcze psie dziecko i on sie bawić chce i krzywdy nie zrobi, ale i tak sie bał. Próbowałam przekonać malucha, żeby poczęstował pieska smakołykiem, ale nie dało się. Widać było, że się boi. Matka chociaz w pożądku była i terz tłumaczyła dziecikowi, że nie ma sie czego bać. Najgorsi to sa tacy rodzice co swoje pociechy strasza psami. Szkoda mi takich dzieci Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tsunami




Dołączył: 12 Kwi 2008
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 20:46, 24 Cze 2008    Temat postu:

aniamniam napisał:

A co fajnego zauważyłam: młody jak bawił się z dorosłymi to próbował czasem podgryzać, ale gdy go dziecko po mordzie głaskało i rękoma machałoto nie używał zęboli Very Happy Dzisiaj w parku na spacerze taki 5(chyba letni) maluch bardzo sie przestarszył Bosmana, wgramolił sie na ławkę, a ten za nim i go po twarzy chciał lizać. Dziecko w sumie tym bardziej sie bało, ale zaraz psa złapałam i zaczęłam tłumaczyć, że to jeszcze psie dziecko i on sie bawić chce i krzywdy nie zrobi, ale i tak sie bał. Próbowałam przekonać malucha, żeby poczęstował pieska smakołykiem, ale nie dało się. Widać było, że się boi. Matka chociaz w pożądku była i terz tłumaczyła dziecikowi, że nie ma sie czego bać. Najgorsi to sa tacy rodzice co swoje pociechy strasza psami. Szkoda mi takich dzieci Sad


Pierwsze spotkanie Tsuchy z dzieckiem było podobne. Podbiegła do małej dziewczynki skoczyła na nią i wylizała po twarzy do cna. Tamta wystraszona jak nie wiem, ale matka spokojna - pogłaskała Tsusię i przekonywała córcię, że to zabawa. Też odetchnęłam z ulgą, że nie zrobiła mi awantury Smile
Na szczęście Tsusia już nie skacze po ludziach Razz

Ja gdy oduczałam Tsusię gryzienia za każdym razem, gdy mnie ugryzła kończyłam zabawę. Jak wpadała w swój szał wyprowadzałam ją z pokoju na minutę i przymykałam drzwi. Oseparowanie od stada to dla szczeniaka największa kara. Jedynie, gdy zjadała z ziemi jakieś paskudztwa - przytrzymywałam jej górną szczękę dwoma palcami.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tsunami dnia Wto 20:49, 24 Cze 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marie
ADMINISTRATOR



Dołączył: 30 Lis 2006
Posty: 879
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wawa

PostWysłany: Śro 0:22, 25 Cze 2008    Temat postu:

Ja nie uwazam, zeby w przypadku szczeniaka, trzeba bylo uzywac sygnalow bolowych do wyrabiania "miekkiego pyska". Dosc dobrze metody sa opisane w "PIES I CZŁOWIEK" Jean Donaldson. Warto sie z tym zapoznac, bo przy zlych skojarzeniach z reka czlowieka w pysku moze byc trudno potem o zaufanie przy wyciaganiu drzazgi z dziasla, czy nawet myciu zebow.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 8:02, 25 Cze 2008    Temat postu:

No ładne rzeczy tu czytam, mam nadzieję Kochani, że nie przyjdzie Wam do głowy izolować 10 tygodniowego szczeniaka !!
Każdy gatunek stadny, ma wspólną cechę, samica stara się jak najszybciej doprowadzić młode do stada. Stado daje bezpieczeństwo, stado karmi, 10 tygodniowe szczenię czy to wilka, czy likaona nie jest w stanie ani się wyżywić, ani obronić. Stado daje bezpieczeństwo i pożywienie, instynkt karze malcowi pilnować się matki – podążanie za matką jak długo da radę, jeśli nie wytrzyma piszczeniem przywołuje matkę, brak matki i stada oznacza wyrok śmierci. Jeśli stado z jakieś przyczyny odtrąci młode, to jest to dla niego wyrok śmierci. Izolacja szczenięcia, to w jego rozumieniu wyrok śmierci, to mówi mu instynkt – bez matki i stada, zginie. I za co Tsunami chce 10 tygodniowemu szczenięciu zafundować taką traumę .... !?
Ano za zabawę !! Malec w tym wieku przez zabawę poznaje świat, poznaje zasady panujące w stadzie, uczy się polować i walczyć – bezkarnie szlifując swoje umiejętności zagryza ogon matki i szarpie uszy ojca. Jeśli przegnie, krótkie warknięcie lub uderzenie zębami daje mu jasno do zrozumienia, że takie zachowanie jest nie akceptowane, by już po chwili język matki czule polizał po pyszczku. Ale nigdy nie jest izolowany !!
Tsunami proponuje by za zabawę, szczenię izolować – nie dość, że to nie tłumaczy szczenięciu czego mu właściwie nie wolno, to jeszcze kończy mu się świat – jest pozbawiony stada = śmierć. To tak jakby szef nic nam nie mówiąc zmienił godziny pracy, ot tak godzinę wcześniej, Wy przyjeżdżacie do roboty, a szef nic nie tłumacząc łapie za broń ładuje i strzela – fakt, ślepakami, ale Wy o tym nie wiedzieliście, a do tego Wy z jakieś przyczyny nie możecie zmienić pracy – jak myślicie, ile byście coś takiego wytrzymali, zachowując zdrowie psychiczne

Przyciśnięty język to jasny sygnał, który mówi : po pierwsze to boli, po drugie ja tego nie akceptuje – komunikat jest w momencie, czyli jest jasny i czytelny, a natychmiast proponowana zabawa, nie tylko odpręża malca, ale również daje alternatywę. Jeśli nie wolno mi gryźć ręki to wolno mi gryźć zabawkę. W jego pojęciu to jest jasna i normalna sprawa, bez zbędnego stresu, tłumaczy szczenięciu jak ma się zachowywać – i to chcemy osiągnąć, nie tracąc nic z radosnej zabawy malca, nauczyć go jak ma się bawić.

A teraz czas na kolejny opis, co robimy
Wczoraj Jędza (jak wszystkie małe) skończyła 10 tygodni i na tą okoliczność, było wiele ciekawych sytuacji. Po pierwsze postanowiłam pojechać do banku – droga autem, a potem dziwni ludzie chodzący po pionowych ścianach – oj było co poznawać, potem rynek. Tłumy ludzi, bryczki, fontanna, głośna muzyka z estrady i oczywiście miły ogródek, w którym postanowiłam wypić mrożoną kawę, a i zapomniałam – podziemny parking Jędza dzielnie zniosła tłumy ludzi, i fontannę, muzyka była ok. ale nie za bliska (naprawdę bardzo ostro grali) odpoczęła wraz ze mną będąc miło miziana prze klientów ogródka – jednak biała kulka z czarnym noskiem, kupuje ludzkie serca. Po pół godzinie, widać było, że mała jest zmęczona przeżyciami, a przede wszystkim temperaturą panującą na betonowym rynku. Pojechałyśmy więc do domku, by późnym wieczorem spotkać się z Grash i Draco – dzięki kochana za fantastyczny spacer. To była doskonała okazja, by sprawdzić na ile mała potrafi się skupić na pracy – pięknie wykonane siad, leżeć i stój, z noga była chwila komplikacji, ale i to polecenie zakończyło się pełnym sukcesem Potem trenowałyśmy przywołanie. Odwołanie maluszka od boskiej zabawy z rodzeństwem to sztuka, ale jakoś gładko szło – czyli przywołanie, smakol i mizianko i... znów puszczenie do zabawy i tak kilkanaście razy – kiedyś będzie jak znalazł Na koniec był mały zgrzyt. Jędza w domu dostała żwacz , a ponieważ miałam konieczność ją przenieść z miejsca w którym była, bez zastanowienia chwyciłam małą na ręce i ........ mała z warkotem, starała się połknąć żwacz w całości !!! Udało mi się go złapać, ale zachowane małej dalece mi się nie spodobało, więc nie czekając, podjęłam kroki zapobiegawcze. Żwacz w dłoń, dłoń spokojnie trzyma i pomaga jeść, ale nie da się z dłoni żwacza wyrwać. I tak po początkowych warkotach i próbie wyrwania zdobyczy w końcu młoda zaczęła jeść, choć dość nerwowo. Rano powtórzyliśmy lekcję, w jednej dłoni żwacz dla Vikuni w drugiej dla młodej i tak siedząc na ziemi obie karmiłam. Było o wiele lepiej, młoda dosłownie po sekundzie odprężyła się, położyła i spokojnie jadła żwacz, nawet pojęła, że matka jej zdobyczy nie zabierze, kiedy ja ją trzymam w dłoni, czyli kolejny plus akceptowania ludzkiej dłoni przy jedzeniu

Dzisiaj w planach praca w domku – podobno ma padać, więc na dwór wybiegać i pracować idzie tylko Vikulec, młoda tylko fizjologia i kolejna nauka w domu ..... może zaczniemy przykładać się bardziej do aportu, albo posłuszeństwa ..... co Wy byście robili ????


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 8:21, 25 Cze 2008    Temat postu:

Marie tym sposobem nauczyłam nie gryźć około 30 szczeniąt różnych ras - przy jednoczesnym uczeniu pozytywnego nastawienia do ręki, nie ma najmniejszych problemów w gmeraniu w pysku, wyciąganiu jedzenia, podawaniu leków itd. Podstawą jest czytelność zachowania i odpowiednie jego zakończenie. Czy nam się to podoba czy nie, matka również używa siły przy karceniu szczenięcia, warknięcie, czy klapnięcie zębami – to jasne i czytelne sygnały, nie przeginajmy więc w drugą stronę. Złota zasada to mądra równowaga, karcenia i nagradzanie zawsze czytelnie i zawsze w momencie, zawsze dawanie psu alternatywy i zawsze dawania poczucia przynależności do stada. Przestrzegając tych zasad, łatwo wychowamy naszego BOS na miłego, grzecznego, a przede wszystkim szczęśliwego psa. A potwierdzeniem jest zrównoważona, szczęśliwa i radośnie pracująca Viki, czy Luśka, a także np. Raszka Zosi Mrzewińskiej i wiele doskonale ułożonych a mi i innym znanych psów

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tsunami




Dołączył: 12 Kwi 2008
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 8:30, 25 Cze 2008    Temat postu:

Hehe Sandra Ty trochę zapominasz, że obecne psy to nie dzikie wilki.
Na niecałą minutkę zostawic szczeniaka samego, gdy szaleje to jest trauma dla Ciebie??
Moje szczeniaki - a odchowałam dwa mioty mojej jamniczki i swoją Tsusię tak były uczone i nigdy żadnego stresu u nich nie widziałam Smile Wręcz przecwinie - uspokajały się, przestawały szalec.
Nie wiem jak Ty sobie to odizolowanie wyobrażasz, ale ja po prostu odstawiałam i nadal tak robię psa do innego pokoju. Ten pokój jest szczeniakowi dobrze znany, a on doskonale rozumie, że koniec zabawy to jest kara za złe zachowanie. Moja sunia do zmiany ząbków już nikogo nie gryzła po rękach. To jest pies wychowany bez grama siły, bez żadnych bodźców bólowych. I na wystawach zawsze w opisie ma stwierdzenie o łagodnym i spokojnym temperamencie.
Ten, kto wprowadza jakąkolwiek siłę w pracy ze szczenięciem, po prostu nie potrafi znależc żadnych innych rozwiązań Smile

Sandra i Ty otwierasz psie przedszkole??


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 9:07, 25 Cze 2008    Temat postu:

Tsunami to ty się naucz po polsku pisać - zakończenie zabawy a separacja to dwa różne zachowania. Jeśli piszesz o separacji, to konsekwencje masz podane wyżej, jeśli kończysz zabawę, to dokładnie to zachowanie podałam jako ostateczne rozwiązanie dla rozbrykanego malucha. Ty się czepiasz by udowodnić, że coś wiesz, a może po to by wprowadzić zamęt – oj to bardzo lubisz, gdzie Cię nie posieją to sama wyrośniesz. Za to gratuluję hodowcy twojej suki. Chętnie zobaczyła bym jak Ty z nią pracujesz i jak Ty umiesz wyszkolić psa – Ty, a nie szkoleniowiec stojący nad Tobą.
A pojęcie przemocy .... naucz się stosować, bo na razie znów mylisz pojęcia.
I jeszcze jedno, sama nic nie zaprezentowałaś, nie można tu przeczytać, a tym bardziej zobaczysz jak pracujesz ze swoją suką, jak odchowujesz miot. To cały długi i skomplikowany proces, od oseska do dorosłego osobnika. Najpierw, pokaż jak Ty to robisz w praktyce, nie w teorii, jakie to daje efekty, na ringu nie wystawowym tylko na placu szkoleniowym, a potem kiedy przerobisz piękne teorie na praktykę, z różnymi psami o różnych popędach i o różnym temperamencie – także z użytkami – maliniak, użytkowy ON, a nie tylko laba który z założenia powinien mieć miękki pysk – aport ptaków – to wtedy podawaj rozwiązania dla psa, który zaciska zęby z szybkością błyskawicy i taką siłą że zostawia centymetrową ranę. Tsunami, jeszcze wiele musisz się nauczyć, a przede wszystkim sporo pokory, zarówno dla metod szkoleniowych, jak i dla wiedzy i doświadczenia innych.
Dla równowagi, napisze, że to jak ja pracuje z psem, lub psami widziało wiele osób i z tego forum i większość nabywców. Szkoleniowcy z Polski, Niemiec i Austrii, a teraz również z Węgier i każdy jest pod pozytywnym wrażeniem radości pracy mojej suki, więzi z przewodnikiem i dobrych manier.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
czarna
ADMINISTRATOR



Dołączył: 06 Lis 2006
Posty: 3918
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Świętokrzyskie

PostWysłany: Śro 10:20, 25 Cze 2008    Temat postu:

Ech... i znów nikt nic nie wie... jacy my wszyscy zacofani jesteśmy... nic nie widzieliśmy... Cóż... pozostaje nam tylko chylić z pokorą głowę ku ogromnej wiedzy i ogromnemu doświadczeniu Sandry... Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum BIAŁY OWCZAREK Strona Główna -> Posłuszeństwo Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 1 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin