Forum BIAŁY OWCZAREK  Strona Główna BIAŁY OWCZAREK
Forum Białego Owczarka Szwajcarskiego. Zapraszamy!
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Miot E ; wychowujemy się ;-)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum BIAŁY OWCZAREK Strona Główna -> Posłuszeństwo
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irmina




Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Belgia/Antwerpia

PostWysłany: Czw 15:06, 03 Lip 2008    Temat postu:

No to moze ja tez sie pochwale Smile
No wiec wczoraj bylysmi z Estrel ogladac mieszkanie do wynajecia, byl upal i nawet mi sie nie chcialo isc, a moj maly aniolek smigal sobie kolo mnie szczesliwie:) po obejzeniu mieszkania poszlysmi z mala i jeszcze innym nie znanym jej czlowiekiem sie czegos napic, gdzie Estrel grzecznie polozyla sie pod stolem gdzie bylo fajnie chlodno i pila sobie wode ktora dostala od pana kelnera. To nie wszystko z czego najbardziej bylam dumna to ze jak odpoczelismy i ochlodzilismy sie troche na terasie kafejki, to ruszylismy w strone centrum, mala uwielbia byc pomiedzy ludzmi, chodzi i poznaje wszystko noskiem na ulicy, a jak jacys ciekawi ludzie ida to przystaje i patrzy sie na nich az ja pochwala i poglaskaja a potem idzie dalej na przod Very Happy A uwiezcie jej podziwiana w Belgii :DDDD
Gdy doszlismy co centrum gdzie bylo duzo halasu, ja balam sie ze mala bedzie chciala isc do domu, ano wogole bez cienia strachu szla przed siebie pomimo ze obok niej jakis zamochod trabil , lub zakrecal autobus lub musiala przejsc przez grupe turystow:)
A co bylo smieszne ze pewna Polska rodzina nie mogla wyjsc z podziwu jaka to mala jest swietna, ale nie wiedzieli ze jestem Polka wiec nie podeszli , ale ogladali sie przez nastepne pare metrow Very Happy
Potem my z kolezanka kupilysmi sobie loda i usiadlysmy na lawce, a malenka pod lawka, obserwujac co sie dzieje dookola niej Very Happy
Dzis bylysmy na wybiegu psow gdzie poznala kolezanka ktora miala tyle samo energi co ona wiec nie dawaly sobie spokoju Very Happy A teraz Estrel lezy zmeczona i spi Smile
Niestety ja na wybiegu zgubilam komorke a pan ktory ja znalazl niestety nagral sie na sekretarke mamy i podal zly numer bo zapomnial 2 cyfer.. I niestety nie mam ani numer ani komorki ale coz Wink
Strasznie zalowalam ze nie zrobilam dzisiaj zdjec bo za mala czarna jamniczka strasznie slodko wygladala z pyszczkiem i lapka estrel na szyj kiedy ona lezala na pleckach SmileSmileSmile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Irmina




Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Belgia/Antwerpia

PostWysłany: Czw 15:33, 03 Lip 2008    Temat postu:

No tak moja tak wspaniale grzecznie spiaca laleczka naladowala baterie w pol godz i juz rozrabia Very Happy Dzis obkupilam ja troche bo bylysmy w sklepie zoologicznym Smile Powiem wam ze te male kosteczki do gryzienia to dla Estrel to na "pol godz" wiec kupilam jej kosc do gryzienia ktora zajmie ja napewno na 2 dni Smile Ale ta wielkosc to jest chyba przeznaczona dla Doga hehehe Smile Ale fakt faktem malenka lubi najwyrazniej wyzwania bo jest bardzo szczesliwa Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Irmina




Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Belgia/Antwerpia

PostWysłany: Czw 15:38, 03 Lip 2008    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BEATASABRA




Dołączył: 31 Sty 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 21:03, 04 Lip 2008    Temat postu:

Ola bardzo przepraszam że tak długo nic nie pisałam....

Już prawie miesiąc jesteśmy razem....
Niesamowite jak ten czas szybko leci..

Ginger w skrócie GI - bo na skrót imienia też świetnie reaguje jest coraz fajniejsza.

Wulkan energii masa radości sto tysięcy pomysłów na minute .

Niunia ma bardzo dużo styczności z przeróżnymi psami - przestaje być "rasistką " tzn. coraz rzadziej rozróżnia psy na psy białe i w innym kolorze i na duże i małe.
Tak jak rozmawiałyśmy ignoruje poszczekiwanie małej na inne psy.
Działa .
Bardzo rzadko zdarza się że Ginger szczeknie na jakiegoś psa- od naszej rozmowy zdarzyło się to tylko dwa razy.

Jeżeli chodzi o wychodzenie w nocy jest coraz lepiej - momentami się maleństwo tak rozbryka że zapomina że wyszła również po to by się załatwić.
Ma jeszcze momenty zawahania ale widzę że idziemy w dobrym kierunku.

Z facetami jest różnie do jednego biegnie w podskokach a na innego patrzy z odległości - trudno powiedzieć może jedni ładnie pachną a inni nie ....

Zauważyłam że niepokoją ją odgłosy szczekających psów ( pies jest gdzieś w mieszkaniu słychać go a nie widać) Nie wie jak ma się zachować bo tu niby słychać ujadanie psa a tak naprawdę nie wiadomo skąd ...

Jeżeli chodzi o kennel to jesteśmy na etapie że siedzi w zamkniętym kennelu i obrabia gryzaka ( penis wołowy, tchawica wołowa, ogon cielęcy ) a ja jestem w innym pomieszczeniu.
Czasem włącza jej się piszczałka na krótki moment - przeczekuje to i jak się uciszy to idę ją wypuścić.
Jeszcze trochę czasu minie zanim uda mi się ją zostawić w kennelu i wyjść z domu.
Ale i tak uważam że jest super .

Tak w skrócie jak ja to robiłam :

Zaczęłam od tego że miska z wodą jest tylko i wyłącznie w kennelu.
Jedzenie w kennelu no chyba że pracujemy nad posłuszeństwem ( szkole metodą klikerową więc po każdym klik jest smakołyk - na początku nauki nowego zachowania).

Gryzaki najpierw podawałam w kennelu trzymając w ręce tak by nie porwała w zęby i poszła obgryzać w innym miejscu.
W późniejszym etapie Gi obgryzała gryzak leżąc w kennelu już nie musiałam go trzymać.

Dosyć często robiłam tak że jak nie widziała to wsadzałam pod koc jakiś smakołyk - tak by wyglądało że nagroda idzie od kennelu nie odemnie - doszło do tego że wchodziła co jakiś czas i sprawdzała czy aby nie ma tam jakiegoś smakołyka.
Sprawdza się również zamykanie smakola w środku tak żeby chciała go dostać i żeby chciała za wszelką cenę tam być.

Potem w czasie jak była zajęta obgryzaniem powoli przymykałam drzwiczki -stopniowo tak żeby jej nie zniechęcić. Aż doszłam do tego że obgryzała w zamkniętym kojcu tzn. nie do końca bo nie zamykałam na zamek.
Potem zamykałam na zamek.
Potem stopniowo się oddalałam od niej.

W późniejszym etapie wychodziłam na chwilkę do kuchni - najpierw na bardzo krótko potem coraz dłużej. Cały czas pilnując by nie zaczęła piszczeć.
Jeżeli zdarzyło się że piszczy odczekiwałam aż przestanie - by nie nagrodzić jej za piszczenie. Wracałam i wypuszczałam.

To tak w skrócie.

Postaram się częściej opisywać to co robimy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 21:52, 04 Lip 2008    Temat postu:

Dziewczyny jak cudownie jest czytać wasze relacje
Irminko jestem z Was bardzo dumna, tylko zdradź mi dziewczyno jak Ty to robisz, ledwo małą wzięła a tu już nowy kolega…….. A ja się pętam i pętam i nic ……
Beatko świetne wieści, strasznie się cieszę, że na każdym froncie mamy postępy i to znaczne. Może czas iść z dobrym winem do sąsiadów a potem na solidne zakupy do hipermarketu
A, że dziewczyna facetów rozróżnia to ja się jej nie dziwie, ja robię to samo …. Z byle kim się nie zadaje

A u nas znów pełno różnych wydarzeń, na uwagę zasługują tylko niektóre ….. to zaczynamy …. W domu dziś był dzień pod tytułem przygotowania do remontu kuchni, rozpakowywanie i wynoszenie mebli, mycie, odkręcania, przestawiania … czyli zamęt, a w tym wszystkim dwa białe futra. Viki z dużą dozą wyrozumiałości patrzyła na to wszystko, za to mała …… raj do psocenia Poszły więc w ruch żebra, żwacze, kurze łapki …. Ale ile można Wystarczył moment nie zajmowania się małą, by …. Papier z otwartej szafki został wyciągnięty i porwany. Jędzu ze zdobyczą przemknęła pędem przez mieszkanie i …. Nic! Nikt nie zaczął ją gonić, nie zabierał, nie krzyczał, nie zamykał. Zlekceważenie przez wszystkich zdobyczy, spowodowało, że przestała być ona cenna, najpierw suczka wróciła z nią do pokoju …. Może jednak ktoś zauważy z jaką zaciekłością drze papier, jak biega z nim w pyszczku wszystkim pokazując … a tu nic. Zdobycz została więc porzucona i mała wróciła na miejsce zbrodni. Tym razem łupem stała się porwana z wiadra mokra szmata ….. dobrze, że jeszcze czysta. Było trzeba coś z tym zrobić. Bez reakcji odczekałam cały taniec mający na celu zachęcenie nas do pogoni, widząc, że mała znów zrezygnowała, szybko ją przywołałam i zaproponowałam zabawę połączoną ze szkoleniem, gdzie ? W kuchni, między wiadrem, szmatą, szczotką, papierami itp. Mała z zaciekłością goniła uciekającą zabawkę, radośnie wykonywała obficie nagradzane ćwiczenia z posłuszeństwa i cała szczęśliwa wyjadała serek podawany jej z ust …. Ależ było cudownie! Cała sesja trwała może 5-10 minut, efekt mała zrezygnowała z porywania czegokolwiek – to nie daje efektu, wybrała asystowanie Tylko jak sprzątać z maluchem, który dosłownie wszędzie wpycha nos, którego wszystko interesuje, wszystko jest brane do dzioba. Ano, trudno …. Więc do roboty. Smakowe pokrojone, mała nos w wiadro – spokojne FE i natychmiastowe „siad” obficie nagrodzone, nos w brudy za szafką FE i warowanie oczywiście obficie nagrodzone …. Po godzinie, ze zdziwieniem zauważyłam, iż ja spokojnie robię swoje, a mała grzecznie leży w pobliżu i obserwuje co się dzieje. Warto było stracić godzinę po to by zyskać kilka godzin spokojnej pracy

Odbyło się również kolejne spotkanie szkoleniowe, niestety z kompletnym chaosem organizacyjnym – wyszedł brak mojego doświadczenia w prowadzeniu zajęć i jednoczesnym zajmowaniem się pracoholiczną Vikunią i małą Jędzą – sorki dziewczyny. Niestety jak na razie muszę się ograniczyć do spotkań z jednym psem, dwa mnie przerastają.
Na następne zajęcia:
Ja organizuję starą dużą walizkę ; Grash – duża foliowa płachta
Zajęcia w czwartek – Dorotka – pistolet na kapiszony lub dwie pokrywki, którymi będzie można robić hałas; Ja - duży parasol.
Następny wtorek – Dorotka dziecko na rowerze , Ja – kule
Następny czwartek – Grash – czy jesteś w stanie zorganizować spory kawałek giętkiej blachy ???


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BEATASABRA




Dołączył: 31 Sty 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 22:24, 04 Lip 2008    Temat postu:

Aha jeszcze jedno niunia gustuje w mundurowych...
Kiedyś została wy miziana i wytłamszona przez .... przez patrol straży miejskiej sztuk trzy : dwóch panów i jedna pani .
Super widok trzy osoby na służbie zachwycają się szczylkiem .

Dzisiaj Gi zobaczyła patrol straży miejskiej i postanowiła się przywitać - tym razem panowie nie byli chętni....
Mało brakowało by jednego złapała za nogawkę. - Nowa zabawa Ginger Sad.
Mam przywiązany gryzak do smyczy i jak widzę że ma ochotę złapać mnie za nogę lub osobę przechodzącą w pobliżu mówię nie i daję gryzaka.
Mam nadzieję że szybko jej to przejdzie.
Jedne spodnie mi uśmierciła.

Muszę się pochwalić bo pęknę.
Jesteśmy na spacerze okolica bez samochodów więc bezpieczna. Ginger bryka sobie luzem.
Z naprzeciwka idzie pani i dwie dorosłe labradorki.
Gi bardzo ładnie się z nimi przywitała, w pewnym momencie widzę że labradorki odbiegają w kierunku biwakujących ludzi Gi stwierdziła że ona też z nimi pobiegnie.
Pani swoje labradorki woła raz woła drugi macha smakolem ....One nie zbyt chętne na powrót do niej....
Ja zawołałam Ginger chodź chodź a moje maleństwo co zrobiło ??
Moje maleństwo wykonało galopem w tył zwrot i popędziło do mnie.
Nie możecie sobie wyobrazić jak pękałam z dumy .....

Gi ma super przywołanie które cały czas nagradzam żeby było jeszcze lepsze.

Tu fotki mojego szczęścia :

Ginger "Szarik " czołgista

[link widoczny dla zalogowanych]

Zdjęcie w plenerze jakie mam cudne uszy

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 5:18, 05 Lip 2008    Temat postu:

Brawo Dziewczyny !! Very Happy Very Happy
Pani od goldenów pewnie była troszkę zaskoczona


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 5:44, 05 Lip 2008    Temat postu:

Przeczytałam przed chwilą blog Zosi Mrzewińskiej o poszanowaniu psiej przestrzeni życiowej – polecam, ten blog, często daje do myślenia. I zaraz naszło mi na myśl, jak jest z nami, właścicielami ślicznych, białych szczeniaczków. Jak często bez pytania o pozwolenie, ręce nie tylko dzieci, ale i dorosłych wyciągają się by pogłaskać. I jak często my nie wiemy czego się spodziewać. A o to przygoda z wczorajszego spacerku.
Jędzu lubi ludzi, a ja staram się wzmacniać tą sympatię, przyjdzie przecież czas, gdy weźmie górę jej wrodzona nieufność i sama nabierze dystansu do nieznajomych. Widząc panią ze starszym dzieckiem, uroczo uśmiechniętą do szczeniaka, z takim samym uśmiechem i słowami „dzień dobry, dzień dobry” (staram się tak zaznaczać dobry kontakt) pozwoliłam by mała z rozmerdolonym ogonkiem przywitała się z Panią. Słysząc mówione z zachwytem „Jaka śliczna” i „Jak ja kocham psy” pozwoliłam by Pani solidnie wygłaskała małą. Jakie było moje zaskoczenie i oburzenie, gdy w pewnym momencie, dłonie, które jeszcze przed chwilą głaskały, zaczęły brutalnie szarpać szczenięce futerko i uszy. Na moje dość ostre „Czemu Pani szarpie szczeniaka?” usłyszałam, najbardziej idiotyczną odpowiedź pod słońcem „Z miłości!”. Ręce opadają!! Czy my z miłości do dzieci, szarpiemy je za uszy, ręce, włosy !? Kto więc, naopowiadał tej Pani takich bzdur, by „z miłości” szarpać szczeniaka !
Co się stało to się nie odstanie, mi pozostaje znacznie dokładniejsze asekurowanie małej przy kontaktach z nieznajomymi i podwójna ilość smakowi by zatrzeć w jej pamięci to nie miłe wydarzenie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Irmina




Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Belgia/Antwerpia

PostWysłany: Sob 13:12, 05 Lip 2008    Temat postu:

No ja sie musze pochwalic ze ja tez jestem bardzo dumna z mojego diabelka (wogole to powinna sie nazywac Diablo albo Szatan heheh...)

Moja mama niunia byla przekupywana wszystkim wspanialym w zagrodzie dla psow ale nic nie bylo wazniejszego niz przyjsc do pani bo wola cieplutkim glosem Smile

Tak pozatym to musze sie przyznac ze widac ze nie mam doswiadczenia z tresowaniem pieskow jak wy Sad Bo za kazdym razem czytam cos nowego jak postepujecie z psami i widze ze ja tego nie robie Sad czasem nie wiem jak sie zachowac w pewnej sytuacji Sad Ale ciesze sie ze piszecie tu jak tresujecie pieski bo duzo mi to pomoga staram sie wtedy odrazu zapamietywac i tez tak reagowac.

Wlasnie wrocilysmy z 2godz spacerku, gdzie mala miala okazje po znencac sie na Owczarkiem Niemieckim, Alaskanem Malamute i Huskim ktore nie przepada za malej nadmiarem energi Smile

Malutka ma taki temperament ze malo jaki piesek z nia wytrzymuje Very Happy Ale super bylo jak pala robila podchody zeby dobrac sie do kija ktorym bawil sie oneczek Smile A oneczek cierpliwie i czujnie czekal az mala doturla sie do kija i dopiero wtedy otrzegal ze to jego Smile

Wszyscy sa mala zachwyceni:) I dzieki niej bardzo duzo ludzi poznaje ta rase, bo jest tak zadko spotykana u nas, a jak znaja to sa pod wrazeniem ze widza na zywo Smile

Estrel jak rosnie!! Lapki juz ma takie dlugie ze szok , jak spie to mala probuje wesc na lozko i obrgysc mi uszy zebym wstala, kiedys to mogla tylko przyszczek wsadzic a teraz juz nauczyl sie wchodzic diabel, tylko musze ja potem na podloge klasc zeby tylko nie skakala!!

Jutro postaram sie porobic fotki na spacerze bo mam sie znowu spotkac z huskim i malamutem ,jeden 8lat drugi 7lat ale sa bardzo ladne!

Ale z klatka to sobie poradzic nie moge bo mala nawet na chwile jak przymykam drzwi a je czy obgryza kosc to odrazu sie zrywa zeby zobaczyc czy moze wyjsc, a jak siedzi w niej a ja wychodze to zaraz za mna, mimo ze nagradzam jak tam siedzi i robie krok po kroczku Sad

A co do kontaktow malej z ludzmi to narazie miala mile, chociaz byl jeden gowniarz ze tak nazwe ktory na odleglosc kopnal w ziemie zeby ja przestraszyl , myslalam ze go zabije!! No ale mala sie zlekla ale potem pomaszerowala do przodu SmileSmile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SANDRA
Hodowla ALPEN ANGEL



Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 1885
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 16:52, 06 Lip 2008    Temat postu:

Remont w pełni ,ale psy mają swoje prawa, wyruszyłam więc o 7 rano na spacer z Viki do nadrzecznego, dzikiego lasku. Pusto wszędzie, aż tu nagle w sporej odległości wyrasta na naszej drodze potężny samiec boksera. Przywołałam więc Viki i nakazałam usiąść przy nodze, a sama zeszłam lekko z trasy psa. W ślad ze psem pojawił się rosły mężczyzna, który widząc mnie z daleka, zapiął psa na smycz. Ufff …. Pomyślałam. Mogę spokojnie, przejść, nie obawiając się ataku. Nakazałam, więc chodzenie przy nodze i skrajem leśnej ścieżki ruszyłam na spotkanie spacerowiczów. Bokser, na potężnych kolcach, grubej smyczy, w rękach potężnego faceta, nie powinien stanowić zagrożenia. Jakie było więc moje zdziwienie, gdy ten potężny mężczyzna razem ze swoją grubą smyczą i wielkimi kolcami przejechał na piętach przez całą szerokość leśnej ścieżki, gdy jego piesek postanowił zapoznać się bliżej z Vikulką. Taaaaak, pomyślałam, chyba czas, zacząć uczyć małą Jędzulkę, iż z pieskami witamy się tylko za pozwoleniem Pańci Od dziś więc, na widok każdego zaprzyjaźnionego pieska, Jędzu najpierw będzie dostawać polecenie siad solidnie nagrodzone i przetrzymane kilka sekund i dopiero na pozwolenie „biegaj” będzie mogła przywitać się z pieskiem. Teraz to łatwa nauka, a za kilka miesięcy, utrzymanie sporej wielkości podrostka może stanowić kłopot, lepiej więc zapobiegać, niż leczyć

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BEATASABRA




Dołączył: 31 Sty 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 18:46, 06 Lip 2008    Temat postu:

SANDRA napisał:
Brawo Dziewczyny !! Very Happy Very Happy
Pani od goldenów pewnie była troszkę zaskoczona


Od labków....


Moje maleństwo po raz pierwszy w życiu było nad wielką wodą - czyli nad jeziorem.
Była zachwycona wyprawą wodą wszystkimi roślinkami.
Ona jest boska : nie oddala się za bardzo co chwila melduje się że jest i błyskawicznie wraca na przywołanie .
Jestem nią zachwycona...
Nie mówiąc o mojej Mamie która się rozpływała nad Ginger : "jaka ona mądra jaka ona grzeczna a jaka jest zrównoważona .

Po prostu cudny pies... Jest aktywna bryka biega merdoli tym swoim ogonem... A jednocześnie nie jest swoją aktywnością męcząca.
Jak to moja Mama stwierdziła psica zdała egzamin na psa podróżnika..

Czekam w tej chwili na odpowiedź kiedy rozpoczyna się następna edycja "Wczesnego szkolenia szczeniąt"
Moja niunia pójdzie pobierać profesjonalne nauki .

Nadal walczę z nauką czystości .....
Niestety nie daje znać że jej się chce. Zdarzają się wpadki i w dzień i w nocy.
Wychodzę z nią dosyć często na ile daje radę wysokie 3 piętro bez windy ( mój kręgosłup się ciut buntuje -wypadek samochodowy w 3 klasie podstawówki).
Mam nadzieję że i z tym sobie wkrótce poradzimy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BEATASABRA




Dołączył: 31 Sty 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 18:52, 06 Lip 2008    Temat postu:

SANDRA napisał:
Remont w pełni ,ale psy mają swoje prawa, wyruszyłam więc o 7 rano na spacer z Viki do nadrzecznego, dzikiego lasku. Pusto wszędzie, aż tu nagle w sporej odległości wyrasta na naszej drodze potężny samiec boksera. Przywołałam więc Viki i nakazałam usiąść przy nodze, a sama zeszłam lekko z trasy psa. W ślad ze psem pojawił się rosły mężczyzna, który widząc mnie z daleka, zapiął psa na smycz. Ufff …. Pomyślałam. Mogę spokojnie, przejść, nie obawiając się ataku. Nakazałam, więc chodzenie przy nodze i skrajem leśnej ścieżki ruszyłam na spotkanie spacerowiczów. Bokser, na potężnych kolcach, grubej smyczy, w rękach potężnego faceta, nie powinien stanowić zagrożenia. Jakie było więc moje zdziwienie, gdy ten potężny mężczyzna razem ze swoją grubą smyczą i wielkimi kolcami przejechał na piętach przez całą szerokość leśnej ścieżki, gdy jego piesek postanowił zapoznać się bliżej z Vikulką. Taaaaak, pomyślałam, chyba czas, zacząć uczyć małą Jędzulkę, iż z pieskami witamy się tylko za pozwoleniem Pańci Od dziś więc, na widok każdego zaprzyjaźnionego pieska, Jędzu najpierw będzie dostawać polecenie siad solidnie nagrodzone i przetrzymane kilka sekund i dopiero na pozwolenie „biegaj” będzie mogła przywitać się z pieskiem. Teraz to łatwa nauka, a za kilka miesięcy, utrzymanie sporej wielkości podrostka może stanowić kłopot, lepiej więc zapobiegać, niż leczyć


Moja Gi bardzo kocha wszystkie pieski i z każdym chce się witać. Ludzi też kocha
Też nad zaczynam pracować bo z nie każdym pieskiem da się witać i nie każdy ludź kocha psy.

Wczoraj strasznie się na mnie właścicielka dobermanki oburzyła że nie pozwoliłam Ginger do niej podejść.
Dobermanka według mnie była niezbyt zrównoważona dosyć nie ładnie szczekała na Gi. Stwierdziłam że nie będę jej narażać na niemiły kontakt z psem - po co mi się ma niunia zestresować....
Do tej pory miała same pozytywne spotkania i chcę żeby tak pozostało.
Jeżeli chodzi o ludzi też pilnuje żeby ktoś jej nie tłamsił żeby nie szarpał.
Pozwalam tylko na głaskanie.
Nie pozwalam jej skakać na ludzi bo w tej chwili może im to nie przeszkadzać ale za jakiś czas Gi nie będzie wyglądała jak pluszowa kuleczka ..... Już nie będą tacy zachwyceni jak ona na nich skoczy.

Gi uczy się chodzić w szelkach - jak na razie ich nie kocha ale też nie protestuje. Jedynie od czasu do czasu smyra się po pleckach łapką.

W autobusie niestety usłyszałam tekst pt: Dlaczego ten pies nie jest w kagańcu ..... Evil or Very Mad
Kurcze przecież tak małego szczylka nie zakagańcuje ...
W ostateczności przyzwyczaję Gi do halti i będziemy udawać że to kaganiec Twisted Evil


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BEATASABRA dnia Nie 21:17, 06 Lip 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
grash




Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 93
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 11:56, 09 Lip 2008    Temat postu:

Sandra wszystko mam -płachtę z remontu -nową rzecz jasna Rolling Eyes blachę z magazynu wyginająca się -spox .... Rolling Eyes POzdrawiam wszystkich .Owocnej socjalizacji i szkolenia Cool

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BEATASABRA




Dołączył: 31 Sty 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw 22:55, 10 Lip 2008    Temat postu:

Ginger rośnie.
Jest coraz ładniejsza .

Z psami jest super sporadycznie zdarza się jej zaszczekać na jakiegoś psa.
Wychodzenie w nocy - tu duże postępy niunia już nie protestuje.
Nawet jak ją coś zaniepokoi to na krótki moment- zaraz wraca do zajęcia które wykonywała czy to brykanie czy węszenie.

Jedna rzecz mi się nie podoba którą robi - biegnie w przeciwnym kierunku odemnie patrząc czy ją będę gonić czy nie. Jak się zbliżam to ona sobie bryk dalej i patrzy co ja na to.
W takiej sytuacji nie gonie jej tylko się odwracam i idę w przeciwna stronę.
Jak podejdzie to ją nagradzam.
Nie chce żeby się z tego zrobiło uciekanie ....

Kennel coraz lepiej - jak niunia zakosi mi coś co nie powinna wziąść to pędzi z tym do kennelu.
Super widok radośnie zanosi łup do siebie.
Zabawki też chowa do środka.
Na coraz dłużej mogę ją zamknąć w środku robimy postępy....

Maleństwo nadal bardzo kocha ludzi i inne psy.
Strasznie jest zawiedziona jak nie pozwolę jej podejść do jakiegoś psa- nie przyswoiła jeszcze że nie wszystkie psy są przyjaźnie nastawione.
Bardzo pilnuje żeby miała tylko pozytywne spotkania z psami....

Kiedyś właściciel asta miał do mnie wielkie pretensje że nie pozwoliłam Gi do psa podejść.
Nie ufam tym psom i nie chce żeby miała z nimi do czynienia.
Mam bardzo złe doświadczenia jeżeli chodzi o psy tego typu.
Raz pozwoliłam się Sabrze pobawić z takim psem - to był szczeniak bawił się tak brutalnie z nią że polała się krew.
Za drugim razem Sabra wylądowała u weta na szyciu.
To był moment jak suka asta wyskoczyła zza ławki i siedziała Sabrze na karku.
Gdyby nie to że w szamotaninie zdarła Sabrze kaganiec to by nie było co zbierać .....

Gi nie straszna budowa, ciężarówki, głośne motory, nie przestraszyła się łopoczącej folii ani tłukącej się blachy.
Nie ruszają ją kosiarki. Totalnie nie reaguje na burze - blisko strzelił piorun Gi strasznie zaspana podniosła łepek popatrzyła się w okno i spowrotem zasnęła.
Nie robią na niej wrażenia tramwaje.

ogólnie jest super jestem nią zachwycona - nie tylko ja moja Mama ją uwielbia. Z resztą cała rodzina pokochała tego szkraba.
Ludzie się nią zachwycają.
Aha Ola jakbyś nie wiedziała to jest wilk - taki wilk z lasu. Tak stwierdził wczoraj pewien znawca.

Aha Ola mam pytanie czy coś takiego się sprawdzi jeżeli chodzi o białego :

[link widoczny dla zalogowanych]



Prawdopodobnie we wrześniu jedziemy w Bieszczady i dużo wygodniej będzie wziąść coś takiego niż kennel który sporo waży. Oczywiście pod warunkiem że niunia tego nie rozpracuje.

Ulubione zabawki Gi to:

Gryzak Trixie



Snack ball :



Kong tradycyjny:


Nie licząc sznura, gryzaka z juty i piłek oraz maskotek.
Oraz ogonów cielęcych, tchawic i penisów wołowych .

Prawdopodobnie w poniedziałek robimy badanie w kierunku MDR1.

Pozdrawiamy serdecznie Beata siedząca przed komputerem & śpiące koty & Gi obrabiająca cielęcy ogon w zamkniętym kennelu.

Ps: Gi na komende Kennel biegnie do środka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
czarna
ADMINISTRATOR



Dołączył: 06 Lis 2006
Posty: 3918
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Świętokrzyskie

PostWysłany: Pią 0:06, 11 Lip 2008    Temat postu:

W temacie amstafów... ja szczęśliwie przygód z tymi psami nie miałam nieprzyjemnych (poza jednym bullem wiszącym Brego na gardle, na szczęście skończyło się jedynie na wyrwanych kudłach), co więcej, najlepsze kumpele Brego to były amstaffki Wink Ale faktem jest, że amstaffy i psy w tym typie mają bardzo zubożaly jezyk ciała, często nie dają sygnałów, poprostu atakują (nie twierdzę, że wszystkie psy tej rasy to killery Wink), w związku z tym jak psa nie znamy, to się nie integrujemy Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum BIAŁY OWCZAREK Strona Główna -> Posłuszeństwo Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 5 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin